wtorek, 31 lipca 2012

O tym jak farbowałam włosy i jak wróciłam do naturalnego koloru.

Cześć dziewczyny.

Długo zastanawiałam się czy napisać ten post. W sumie wspominałam już co nieco w poście o tym jak zniszczyłam moje włosy a nie chce się powtarzać.

Ale w końcu stwierdziłam że może warto o tym napisać. Zawsze znajdzie się ktoś kto akurat próbuję odejść od farbowania a nie ma motywacji.
Sama wiem jak jest ciężko zrezygnować z malowania włosów.

Jestem zdania że jeśli ktoś nie lubi swojego naturalnego koloru włosów, albo będąc blondynką farbuję się na rudy czy też czarny i lubi siebie w tym innym odcieniu to nie ma co wracać do naturalek. Będziecie się z tym źle czuły..

Dlatego jest to post dla dziewczyn które lubią swój naturalny kolor a farbowanie włosów było dla nich przygodą.


No to zacznijmy.

Moje naturalki były dość klasyczne. Był to kolor pomiędzy jasnym brązem a ciemnym blondem.  Z ładnym srebrnym połyskiem.
Ktoś by mógł powiedzieć że mysie. Ja tak w życiu nie pomyślałam.


Zdjęcia:













Po lewej zdjęcie z maja 2009
po prawej z sierpnia 2009




Dlaczego zaczęłam przygodę z farbowaniem?

Jestem kobietą, chciałam w sobie coś zmienić! Zaczynałam nową szkołę, całkiem nowy etap w życiu. Nie chciałam włosów ścinać więc zafarbowałam.
Ponieważ moje włosy były bardzo jasne ( i zniszczone) ->
Postanowiłam je trochę przyciemnić.
Kupiam więc szamponetkę bo to sie przecież "wypłukuję"
Miał być "czekoladowy brąz" wyszło coś totalnie rudego..




Ojejku jak ja się źle czułam w tym pseudo rudym,  kolor totalnie do mnie nie pasował :D
Myślałam oczywiście że się wymyje.. Myliłam się.




Wtedy zadecydowałam się chwycić za farby do włosów i kremy do koloryzacji. Przechodziłam przez różne odcienie- ciemne i jasne brązy, kasztany..
Moim ulubionym kolorem był "Mroźny Kasztan" był to piękny odcień brązu z srebrnymi i fioletowymi tonami.
Wypłukiwał się na ładny kasztan co też mi odpowiadało.
Farbowałam średnio co 3 tygodnie.


Oczywiście ciemne włosy zaczęły mi się nudzić i zachciało mi się jasnych.
Poszłam do fryzjera i wyszłam z blond pasemkami w kolorze żółtego jajka.
fuuuj
Wtedy powiedziałam sobie STOP wracam do naturalnego koloru.
Włosy były bardzo zniszczone i było ich mega mało...
Zafarbowałam włosy na kolor najbliższy mojemu naturalnemu (nie pamiętam co to mogło być!) i od tamtego czasu nie chwyciłam farby w dłonie.

Początki były bardzo trudne..
Żeby wrócić do naturalnek trzeba być bardzo zmotywowanym, przede wszystkich chcieć tego, oraz mieć przy sobie kogoś kto nas w tym wspiera. Kogoś kto popuka w głowę gdy chcemy chwycić po farbę. 

Pamiętam że myłam włosy szamponem przeciwłupieżowym by je odbarwić. Było to skuteczne aczkolwiek patrząc z perspektywy czasu był to głupi pomysł. Włosy niszczyły się od tego i były suche.
Włosy odbarwiałam także płucząc je wodą z cytryną i wychodząc z mokrymi na dwór, tego również nie polecam..

Warto jednak wspomnieć o olejku rycynowym o którym pisałam już TUTAJ, przyciemnia on włosy a jednocześnie odbarwia. Robi im również dobrze :D

Unikałam fotografowania w tym czasie bo miałam wrażenie że wszyscy widzą moje odrosty. Teraz z perspektywy czasu wiem że nikt na to nie zwraca uwagi jeśli sami o tym nie wspominamy!


W najgorszych momentach warto chodzić w związanych włosach (i np. tapirować je przy nasadzie)  , nosić opaskę lub zaplatać francuza. To wszystko ukrywa okropne odrosty. :)

Ważne jest także systematyczne podcinanie końców, pozbywamy się tym sposobem tej zafarbowanej i najbardziej zniszczonej części.

Jakiś czas temu odkryłam także płukankę z gencjany o której pisałam już na blogu z milion razy. Ona pomogła mi najbardziej. 
Spójrzcie na zdjęcia po prawej stronie na pasku pocznym bloga. Widać znaczną różnicę. W styczniu  można jeszcze zauważyć odrost który sięga aż do karku, w późniejszych miesiącach już tego nie widać. To przede wszystkim zasługa gencjany.

Wydaje mi się że płukanka z pokrzywy którą stosowałam systematycznie przez ponad 2 miesiące także przyciemniła moje włosy i wyrównała ich kolor.

Podsumowując moje rady
-Farbujemy włosy na odcień zbliżony do naturalnego
-Trzymamy się postanowienia, mamy dobrą motywacje
-Dbamy o włosy jak nigdy wcześniej
-Mamy wsparcie od bliskich osób
-Podcinamy systematycznie końce
-Używamy olejku rycynowego
-Nie przejmujemy się odrostami
-Gdy włosy rudzieją używamy płukanki z gencjany, która "gasi" rudy kolor.
-W najgorszych momentach ukrywamy odrosty.
-Możemy poszperać w sieci i znaleźć jakiś naturalny sposób przyciemniania włosów, np. płukanka kawowa czy płukanka z kory dębu
-Ostatecznie zainteresujmy się barwieniem włosów henna, to też jakiś sposób.

Mam nadzieje że mój wpis pomoże chociaż jednej osobie.
A może kogoś zmotywowałam do powrotu do Naturalnych włosów?

Na sam koniec jeszcze jak wyglądają moje włosy teraz.
Połowa z nich to ciągle włosy farbowane, aczkolwiek nie farbuje ich już ponad rok!

 <3 <3 <3

Pozdrawiam
MUDI

poniedziałek, 30 lipca 2012

Całkiem miła niespodzianka.

Dziewczyny jak wam mijają wakacje?
Ja cały czas na dworze, uwielbiam taką pogodę, uwielbiam też imprezować.
Jestem też totalnie odporna na słońce. Moi koledzy są zjarani na murzynów a ja ciągle blada.. :)




Pamiętacie dziewczyny ten konkurs na wizażu co trzeba było dodać zdjęcie swoich włosów żeby wygrać wyjazd do hotelu Sheraton w Krakowie? ;D


Tak szczerze mówiąc po cichaczu, trochę z nudów dodałam zdjęcie moich włosów.
Stwierdziłam ze co mi szkodzi.

Dzisiaj wychodzę sobie z domu a na schodach leży paczka zaadresowana do mnie.
Zdziwiłam się no bo przecież nic nie zamawiałam, nic ostatnio nie wygrałam..

Otwieram a tam zestaw kosmetyków do włosów od NIVEA.
Musiałam się chwile zastanowić o co chodzi i skąd to.

Wtedy sobie przypomniałam że brałam udział w tym konkursie.

Sama ich prawdopodobnie nie użyje ale moja mama jest mega szczęśliwa :)


No i ja ciągle mam szanse na wygranie tego wyjazdu. Trzymajcie kciuki. Widziałam takie hotele od strony personelu i z chęcią pobyłabym gościem :)




Pozdrawiam.
 MUDI

czwartek, 26 lipca 2012

Rarity

Szczerze mówiąc paznokcie totalnie mi nie wyszły no ale jak już je zrobiłam to pokaże.

Ty bardziej że Rarity to mój ulubiony poniacz, a ja mam już bardzo krótkie paznokcie.






Teraz czekam aż moje paznokcie znowu odrosną.


Pozdrawiam.
MUDI



środa, 25 lipca 2012

Małe zakupy + spodenki DIY



Hej kochane!
Genralnie totalnie nie mam głowy do ambitniejszych postów. Dlatego bedzie o mini zakupach które poczyniłam wczoraj.

Byłam wyciąć pieprzyk a mam dziewczyny 5 szwów.. A teraz taka piękna  pogoda- 0 basenu czy jeziora buuu..


Ale w nagrodę (bo byłam bardzo dzielna ;D) i bo mieliśmy chwilę czasu zrobiliśmy mini zakupy.

Pierwszą rzeczą którą zakupiłam była.. Maska Stapiz Sleek Line. Ma cudowny zapach! Jakby guma balonowa. Mam ją własnie na włosach :D Zapłaciłam 12 zł
Potem "na chwilkę" wstąpiłam do "Bershka" i kupiłam dwie koszulki. Każda po 14,90! No śmieszne ceny.


Mój chłopak strwierdził że napis idealnie
pasuje do mnie.
Ja czekam na Londyn to wiadomo
że Londyn czeka na mnie.

Uwielbiam ten kolor. Ni to łososiowy ni to różowy koral.

Może nie wczoraj ale ostatnio kupiłam w Tkmaxx z 80 zł na 25 zł świetne okulary.
Bardzo nie chciałam czarnych czy brązowych przeciwsłonecznych. Bardzo lubię wyróżniać się butami i dodatkami dlatego często wybieram kolorowe opcje.
Te są świetne. Strasznie pasują do mnie i do mojej twarzy. Są "mudinkowe" jakby to powiedział mój chłopak.

Chciałyście też żebym pokazała wam marynarkę którą ostanio kupiłam.
Bardzo się ciesze że udało mi się ją dorwać. Jestem drobna mam 57 cm w tali.
Ta marynarka ma rozmar 34 i jest dla mnie idealna.

No i zapłaciłam za nią 79 zł!
                                       
Jest łądnie wykończona w środku przez co można nosić ją rozpiętą i nie ma siary jak zawieje.

           
Oczywiscie rękawki można podwinąć. :)






I na sam koniec moje spodenki DIY. 
Troche szkoda było mi wywalić stare i niemodne wranglery. 
Postanowiłam je trochę przerobić. Obciełam, zamoczyłąm w ACE na trochę, poprzecierałam, dodałam ćwieki.
Bardzo mi się podobają i nawet moja mama uznała że są "całkiem ok"

Są trochę luźne ponieważ ja noszę teraz 34/32 a one są 36 ;D

Podobają wam się? Próbowałyście stworzyć swoje spodenki?


Pozdrawiam
trochę obolała 
MUDI




niedziela, 22 lipca 2012

O tym jak moje zakola zmniejszyły się.

Cześć dziewczyny.
Ostatnio były niewłosowo a wy lubicie o tym czytać.

Dzisiaj o zakolach.
Miałam je od zawsze. Nie lubiłam ich a nawet wstydziłam się.

Parę zdjęć.



o jaa miałam rude włosy wtedy :O





Gdy zaczęłam dbać o włosy rosło ich coraz więcej. 

Początkowo na skórę głowy używałam jedynie olejku rycynowego. Napisałam o nim specjalny post TUTAJ.
Wtedy już zauważyłam że moje zakola zaczynają "zarastać".
Wczoraj skończyłam też buteleczkę wcierki Jantar i szczerze mówiąc jestem zachwycona!
Moje zakolasy są coraz mniejsze, zarośnietę włoskami dłuższymi i krótszymi :)
Ja nie wstydzę się nosić kucyka czy koczka i bardzo cieszę się z nowych włosków!

EFEKTY:

Miałam jeszcze trochę mokre włosy..




Ja tam jetem zadowolona ;D






i tak btw.
Oglądając zdjęcia z ostatniej imprezy zauważyłam że włosy przestały się zbierać w kolonie i nabrały bardzo ładnego kolorku dzięki płukance z gencjany!

Czy wspominalam juz kiedyś że jestem mała? (i się garbie buu)


Pozdrawiam
MUDI

sobota, 21 lipca 2012

Emulsja do mycia twarzy z Alverde

Cześć dziewczyny!


Przepraszam że mnie ostatnio tak mało ostatnio ale korzystam w wakacji.. :)
W ogóle troche mi smutno że teraz mają się zacząć te upały a ja we wtorek jade wyciąć pieprzyk i nie będe mogła pływać buu :( A ja tak lubie.



Dzisiaj o emulsji myjącej do twarzy z Alverde.
Produkt ten mam z rozdania, w sumie ucieszyłam się z niego bo miałam ochotę na tą emulsję z Alterry a przyszedł do mnie podobny produkt.


W całkiem wygodnym opakowaniu mieści się 100 ml produktu.
Ma on moim zdaniem nieładny zapach dość duszący. Nie wiem jak pachnie nagietek ale możliwe że emulsja pachnie właśnie nim.
Konsystencje ma dość lejącą, emulsja to dobra nazwa dla tego produktu.


Produkt się racze nie pieni, więc dla osób które lubią zmywać twarz pianką się nie nada.

Emulsja ta świetnie zmywa makijaż. Nie szczypie w oczy, zmywałam makijaż nawet przy otwartych powiekach. Nie miałam także po nim uczucia mgły.
Po umyciu twarzy nie miałam uczucia ściągnięcia skóry.


Generalnie na początku byłam mega zadowolona. Produkt idealnie zmywał makijaż i to z całej twarzy co bardzo lubię.
Aczkolwiek po niecałym miesiącu uzywania zauważyłam że moja skóra niemiłosiernie się świeciła. Była okropnie tłusta już po chwili od umycia twarzy, nawet od razu po przebudzeniu...
Odstawiałam po produkty których używam a skóra ciągle była strasznie tłusta..
Winowajca okazała się emulsja do mycia twarzy z Alverde. Wyrzuciłam ją do kosza.
Cera uspokoiła się i nie produkuje juz tak duzo sebum.

Jeszcze skład dla zainteresowanych:

Dla mnie niestety bubel :( A zapowiadał się tak fajnie. Chciałam spróbować jeszcze tego kremu do mycia buzi z Alterry ale teraz się boję.


Pozdrawiam
Mudi

sobota, 14 lipca 2012

Pinkie Pie.


Cześć dziewczyny! Przepraszam że ominęłam Fluttershy. Może jeszcze nadrobie, ale totalnie nie miałam pomysłu na tamtego kucyka :(

Pinkie Pie będzie gradientem.
Generalnie moim zdaniem totalnie nie wyszedł, ale namówiła mnie na to mama, która "widziała w Dzień Dobry TVN takie fajne paznokcie"




Użyłam lakierów Miss Sporty które mają numery 302 oraz 360






Generalnie moi rodzice wyjeżdżają dzisiaj a ja jak rasowa 19-letnia gówniara już planuje skoczyć do biedronki po Trixy i rozpocząć tygodniowe totalne lenistwo.


:D:D
Pozdrawiam
MUDI.

czwartek, 12 lipca 2012

Wredna i plącze- Oliwka Babydream.

Jeju dziewczyny spędziłam dzisiaj cały dzień w starym browarze, ale strój kupiłam.
A teraz jestem trochę zmęczona ale posta dla was napiszę. A co.



Wczoraj pisałam wam o szamponie z dzieciaczkowej  serii Babydream dzisiaj czas na post o oliwce.

Kupiłam ją w celu olejowania nią włosów. Tania (bo ok 4 zł) a ja mam finansowy kryzysik. 

Teraz parę zdjęć:

Opakowanie kasyczne typowe dla serii babydream. Ja widać, etykietka odrywa się.
W buteleczce znajduje się 250 ml produktu
Zapach taki jak reszty produktów BD mnie się nie podoba. 
Ma w swoim składzie olejek z jojoby i witaminę E.

Otwór jest duży i olejek rozlewa się na opakowanie.


Sam produkt ma bardzo lejącą konsytencje.




I muszę wam powiedzieć że moje włosy go nie polubiły.

Nie były po nim ani nawilżone, ani wygładzone no totalnie nie widziałam żadnego pozytywnego efektu.

Za to jeden mega negatywny.
Włosy po nim były zawsze mocno splątane i nawet lekko sianowate.

To go dyskwalifikuje w moich oczach.
Dlatego zużyje go na ciało, aczkolwiek sądzę że warto było spróbować.



Używałyście? Lubicie?

Pozdrawiam
Mudi






środa, 11 lipca 2012

PORÓWNANIE: Balsam Babydream fur mama VS Szampon Babydream

Dziewczyny pogoda ma się zepsuć :( A ja nie chce. Uwielbiam słoneczko, spędzać czas na dworze na świeżym powietrzu i przede wszystkim uwielbiam chodzić ubrana bardzo lekko.

Muszę się spiąć i napisać parę postów na zaś, tak żebym miała co wam publikować. Generalnie zrobiłam listę tego o czym chciałabym wam opowiedzieć na blogu i jest całkiem spora. Spinam więc dupkę i może jutro będę robiła zdjęcia do postów.
A może wy macie jakieś propozycje? To dopiszę do listy.


Ok, a teraz przejdźmy do postu o myjaczach do włosów.
Babydreamy zna chyba każdy. Wspaniałe składy, dobre mycie mała cena.
Skusiłam się i ja no bo czemu nie.


Gdzie kupimy? 
Produkty te są Rossmannowskie więc w Rossmannie.
Babydream fur mama dorwiemy na półce z produktami do kąpieli.
Szampon Babydream na półce z produktami na dzieci.

Ile kosztują?
Babdyream fur mama ok 10 zł na pojemność 500 ml
Szampon Babydream dla niemowlaczków ok 4 zł za 250 ml (Ja swój wygrałam w rozdaniu u Nixfado)

Wygląd butelki.
W dwóch przypadkach totalnie do mnie nie przemawiają. No ale narzekać nie będę bo są dość poręczne.

Zapach.
Babydream fur mama ma zapach CUDOWNY. Nie umiem go opisać słowami ale jest bardzo przyjemy, jakby kremowy bardzo go polubiłam.
Zapach Szamponu Babydream jest identyczny jak reszty tej serii dla dzieci i nie przemawia do mnie. Typowo bejbijkowy, nie przydki no ale nie lubie.

Konsystencja.
Tutaj różnica jest spora, ponieważ:
Babydream fur mama ma konsystecje bardzo lejącą, kremową, kolor biały.
Szampon Babydream za to jakby żelową, nie aż tak lejącą jak większość szamponów. 

Wydajność.
Niestety nie umiem określić.
Nigdy nie umiem :(

Otwór w butelce.




Jak widać na załączonych obrazkach otwory są dość duże.
W przypadku Szamponu  Babydream aż tak bardzo to nie przeszkadza, natomiast przy balsamie fur mama wydobywa się za dużo produktu. 

Piana.
Generalnie jestem osobą które lubi duużą pianę :D
I tutaj moim zdaniem o wiele lepiej pieni się Szampon Babydream, (najpierw płuczę włosy, potem wylewam szampon na dłoń i nakładam na włosy, masując) 
Piana jest gęsta i wspaniała.
Przy balsamie babydream fur mama, piana nie jest już taka gęsta, ale i tak pieni się zadawalająco.
Chociaż wiele blogerek uważa inaczej, ale może mam jakąś inną wodę. 

Skład:





Zmywanie tłustych produktów z włosów (oleje, nafta kosmetyczna)
Jeden i drugi zmywają oleje bardzo dobrze, chociaż muszę przyznać że mam wrażenie że ten Fur mama radził sobie trochę lepiej.

Plątanie włosów.
Szampon Babydream, plącze włosy. I to strasznie plącze. Zawsze trzeba użyć odżywkę inaczej nie rozczeszemy włosów.
Przy balsamie Babydream Fur mama nie zauważyłam wzmożonego plątania się włosów.

Inne zastosowania.
Szampon Babydream nadaje się do mycia pędzli. Innych zastosowań nie zanotowałam.
Balsam Babydream Fur mama jest stworzony do relaksujących kąpieli dla mam..
Możemy wlać go do wanny, użyć zamiast mydła (czy żelu pod prysznic), zostawia skórę mięciutką i dobrze oczyszczoną.
Pokusiłabym się nawet do mycia nim twarzy, gdybym nie miała trądziku.
Możemy nim myć pędzle, piorę w nim także ściereczkę do okularów.



Który z nich kupię ponownie?
Zdecydowanie Babydream Fur Mama.
Jade na wakacje, więc przeleje go do mniejszej buteleczki i będę miała jeden produkt do mycia ciała i włosów.


PS: Czytałam że Babydream może wywoływać łupież, oraz podrażniać skórę głowy ponieważ ma wyższe pH.
Jednak ja mam łojotokowe zapalenie skóry i mi służy i ani trochę nie szkodzi :)

Pozdrawiam
MUDI

poniedziałek, 9 lipca 2012

OOTD. Plisowana pistacjowa spódniczka.

Witajcie. W poście o moich włosach w lipcu zostałam poproszona o zaprezentowanie spódnicy która miała na sobie. :) To nastąpi jak spódnicę ponownie na siebie założę

A tym czasem pokaże wam inna spódnicę którą ostatnio miałam na sobie i że miałam chwilę wolnego czasu to zrobiłam pare zdjęć.

Niestety mój aparat odbiera biały kolor jako wroga i strasznie prześwietla białe elementy. Próbowałam sobie z tym jakoś poradzić żeby nie było aż takiego blasku no ale..



Spódniczka jest w kolorze przybrudzonej pistacji, jest plisowana i w białe kropki.



Biała koszulka pasuje idealnie, aczkolwiek zdecydowałam się na taką z ażurowymi plecami.



Paznokcie miałam pomalowane lakierem którego prezentowałam TUTAJ.
Do wszystkiego dobrałam serduszko, tak żeby nie było nudno.

Jeśli chodzi o buty zawsze wybieram wygodę! Dlatego postawiłam na takie papucie.
Chociaż muszę przyznać że gdy idzie się na impreze to nienajlepszy wybór.
Była burza i potem musiałam tańczyć na trawie boso żeby nie zamoczyć butów! ;D

No i torebka. Zawsze noszę torby na tyle duże, żeby zmieściła się do niej ksiązka i coś do picia :)
Mam tą torebkę w dwóch kolorach jest świetna!


Spódnica- sh. Kupiłam olbrzymią spódnice i przerobiłam.
Koszulka - SABRA kupiłam ją przecenioną ze 139 zł na 29 zł :O
Buty- mały miejscowy sklep obuwniczy za jedyne 29 zł. Nie mogłam się oprzeć mam już takie różowe.
Torebka- H&M
Serduszko- allegro
Lakier na paznokciach- Essence 27 NO MORE DRAMA.



POZDRAWIAM.
MUDI

Nie opalam się raczej i używam filtrów bo jestem lekko uczulona na słońce ale teraz widze szczególnie na zdjęciach że przez to że spędzam dużo czasu na słońcu jestem opalona szczególnie na twarzy, no proszę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Get this commentators widget

Archiwum bloga