niedziela, 28 października 2012

Włosowe grzeszki które mimo włosomaniactwa popełniam.

Dziewczyny musicie mi wybaczyć że ostatnio mnie po prostu nie ma. Nie mam weny, mam za dużo na głowie i znowu się przeziębiłam.
W dodatku ankieta z boku się zepsuła. Tak jakby się sama resetowała każdego dnia. No cóż. Widocznie nie jest dane dowiedzieć się o czym chciejcie czytać.

Nienawidzę jesieni. I zimy też. Mam wrażenie że mój mózg zasypia na pół roku i budzi się dopiero wiosną...

Wiadomo brak weny się zdarza i mam nadzieje że chęć pisania jak najwcześniej wróci. Do tego czasu musicie wytrzymać. Mam teraz jedynie różne egzystencjalne przemyślenia, ale nie chce Was zanudzać :)



Dzisiaj taki post bo post, mialam mini wene wczoraj wieczorem :)


Myśle że każdy popełnia jakieś włosowe grzeszki. Jedni większe (np farbowanie chemicznymi farbami, prostowanie) inni dużo mniejsze..




1. Gumki z matalowymi elementami.

No ok, nie dajmy się zwariować, wiadomo że włos może wejść za tą metalową część, urwać się czy coś, ale ja nie czuje żeby moje gumki szkodziły włosom.

Noszę te z metalowymi skuwkami (nie wiedziałam że to się piszę przez u otwarte lool)  bo one są najbardziej solidne, i przede wszystkim utrzymują moje włosy. Wszelkie gumki frotte zsuwają się z nich i potem wyglądam jak szałaput.

Najbardziej lubię te brązowe gumki z h&m i pseudo opaski do włosów (najlepiej trzymają!)







2. Szorstkie ręczniki.

Wiem że niektórzy są przeciwni używania szorstkich ręczników.
Mój powód używania ich jest czysto ekonomiczny- przecież nie będę kupowała nowych ręczników!!


3. Kiepskiej jakości wsuwki (skuwki, wsuwki jak dla mnie to brzydko wygląda ale OK)

Czyli takie z ostrymi końcami.
Wyrywają włosy, łamią je itd..
Używam bo są pod ręką, muszę zainwestować w nowe


3. Noszenie rozpuszczonych włosów na wietrze

Tak jak chowam zimą włosy w czapce, to jesienią nosze je na wierzchu.
Lubie nosić rozpuszczone włosy a jak je związuje to marzną mi uszy :D
Czas kupić czapkę

4. Noszenie ciasnych kucyków i koczów.

Lubię jak wszystko jest na swoim miejscu :)

5. (Latem) Brak ochrony przed promieniowaniem UV.

Powód? Lenistwo. Nie chce mi się tworzyć własnych mgiełek, a nie kręci mnie chodzenie z olejkiem kokosowym :D
Bardziej boję się alkoholu w kupnych mgiełkach niż słońca.

6. (RZADKO) Nie używanie odżywki.

To mój najgorszy grzech, zdarza mi się że myje włosy szamponem i już nie nakładam niczego :( Najczęściej robię ta gdy totalnie nie mam czasu , albo jestem strasznie zmęczona.

7. (RZADKO)  Podsuszanie ciepłym powietrzem.

Powód jak wyżej, czasem muszę je podsuszyć bo nie mam czasu.
Sama nie posiadam suszarki, a moja mama też włosów nie suszy i mamy na awaryjne sytuacje suszarkę chyba z przed 20 lat :)

8. Zła dieta

No niestety, cale dnie spędzam w innym mieście i często umierając z głodu sięgam po niezbyt zdrowe przekąski ;(



To moje grzeszki. Nie są one jakieś cięzkie ale zawsze.
Często powtarzam, żebyśmy dbaly o włosy ale nie dały się zwariować... :)


A jakie wy popełniacie grzeszki?




Na sam koniec się pochwalę moją wczorajszą zdobyczą :D

Wybrałam się wczoraj na testowanie, (po części) mojego nowego autka, żeby nie jeździć tak bez celu wybrałam się do galerii Gniezno.

Weszłam z mama do Deichmanna i wyszłam z cudownymi butami za.. 44 zł! Grzechem by było ich nie wziąć!

Chcecie je zobaczyć?!






Mają obcas 12 cm, ale dzięki temu że jest on taki gruby są stabilne i wydaje się że będą wygodne (mam inne 12 i są śliczne ale ciężko w nich wytrzymać długo niestety)

Mam jedne szpilki z Deichmanna już ze 2 lata, przelatałam w nich wszystkie 18 (a chodziłam na nie średnio co 2-3 tyg.) przetańczyłam wiele nocy i prócz tego że sie trochę styrały to są to moje ukochane szpilki ever, mogłabym w nich biegać sa tak wygodne :D

Generalnie nie lubię czarnych butów (źle to wygląda z moimi białymi nogami), ale kuuurde 44 zł, nie mogłam się powstrzymać. :D 



Co sądzicie? Ładne? Niebieski to mój ulubiony kolor :D






PS: Wybaczcie mi wszelkie błędy w tym poście, nieskładnie zdania itd. Jestem nieogarnięta ostatnio ;(




niedziela, 21 października 2012

100 POSTA! + Dzisiejsze SPA dla włosów.

Witajcie moje piękne w ten dzisiejszy jakże mglisty dzień!

Mgła za oknem godzina 13. ŚWIATA NIE WIDAĆ.



Nie, w tytule nie ma błędu, mój blogger jest niepoprawny po polsku (:D) 
Bardzo się cieszę że to już mój 100 posta!

A teraz kilka faktów i statystyk:

Pierwszy mój posta powstał dnia 8 lutego 2012
Został skomentowany dopiero 1 czerwca przez Czarownicę, ktora jest ze mną do teraz i to nawet znajdziecie ją w TOP komentujących :)


Na tę chwilę mam 314 obserwatora (to też nie błąd) KOCHAM WAS DZIEWCZYNY! ;** EDIT: Już 315 ktoś został obserwatora podczas pisania posta :D

W tym momencie  (godz: 15.10)  93793  mam wyświetleń strony.


5 najczęściej czytanych przez was postów to:
  1. Jak zakręcić włosy bez użycia ciepła.
  2. Fryzury do spania czyli co zrobić z włosami na noc.
  3. Jak zniszczyłam włosy czyli moja włosowa historia.
  4. Farbowanie końców włosów na fioletowo gencjaną.
  5. Srebrny połysk na włosach- płukanka z gencjany.
Do tej pory mój blog zmieniał swój wygląd 5 razy.

Najczęściej czytają mojego bloga osoby z Polski, na 2 miejscu jest Wielka Brytania i na 3 Stany Zjednoczone czyli w sumie miejsca gdzie Polacy najczęściej emigrują.
(Przyznać się kto do mnie czyta z Norwegii? ;D)


Największą gadułą, czyli TOP KOMENTUJĄCĄ osobą u mnie jest kochana Eve ;*



Bardzo się cieszę że lubicie mojego bloga i czytacie go z chęcią. Cieszę się z każdego maila od Was (zdarzają się także maile od chłopaków więc jeśli jest tu jakiś mężczyzna to ręka do góry!), każdego komentarza, z każdej osoby która dodaje mnie do obserwowanych a nawet z każdego wyświetlenia!
Mój ukochany ma aż dosyć tego mojego zaglądania co chwilę do Bloggera. :D
Piszczę za każdym razem gdy wyświetlenia mojego bloga mają jakąś ładną i okrągłą liczbę.
Na samym początku chciałam zrezygnować bo myślalam że "kogo będą obchodziły moje kudły" ale jak widać obchodzą was, bardzo miło mi słyszeć że kogoś nawet inspirują!

Mam nadzieje że zostaniecie ze mną jeszcze na długo :)



A teraz przejdźmy do drugiej części posta, (części która może będzie was interesowała nawet bardziej) czyli do dzisiejszego włosowego SPA.


Stwierdziłam że skoro jest niedziela i mam czas przygotować sobię jakąś fajną mieszankę na włosy to czemu nie.

To teraz ładnie w punkcikach wam teraz tutaj wypiszę cóż po kolei robiłam:

1. Włosów NIE olejowałam
2. Umyłam ciepłą wodą i szamponem z SLS żeby dokładnie włosy oczyścić i dać lepszy dostęp składników które miały je dopieścić.
3. Użyłam Tatro-Chmielowego szamponu Barwy.
4. Zrobiłam następującą mieszankę:
  • Przygotowałam żel lniany, (zagotowałam siemie z wodą, odceciłam i zagotowałam odcedzony płyn jeszcze raz)
  • Do żelu lnianego dodałam pół łyżeczki oleju Lnianego
  • Do tego 2 łyżeczki odzywki Isana z olejkiem babassu 
  • Na sam koniec łyżeczka maski Alterra Granat o aloes, chciałam dodać miodu ale ktoś mi zjadł!!!!!!
5. Wszystko dokładnie połączyłam  polecam użyć mikser, no ale ja jestem zbyt leniwa więc męczyłam się mieszając energicznie łyżeczka. 
6.  Nałożyłam na włosy, rozczesałam je TT żeby mieszanka dotarła w każde miejsce, nałożyłam czepek, ręcznik i chodziłam tak 2 godzinki.
7.  Mieszankę zmyłam wodą.
8.  Wymasowałam jeszcze włosy odżywką Isana z olejkiem babassu żeby jak cos domyć to co się nie spłukało.
9.  Spłukałam włosy wodą.
10.  Przepłukałam włosy płukanką lnianą.

No i jakie efekty?









Włosy są  bardzo miekkie (żałuje że nie możecie ich dotnąć!), sypkie, puszyste, błyszczące, no wprost idealne!
Nie są sztywne- bardzo nie lubię sztywności moich włosów, są mięciutkie, strasznie przyjemne.
Mają także bardzo fajną objętość.
Nie są ani trochę obciążone, śą jakby lekkie co bardzo mi się podoba :)



WY też w weekend robicie sobię czasem takie domowe SPA?


Jeszcze raz dziękuję Wam za to że jesteście ze mną!


Pozdrawiam.

MUDI

czwartek, 18 października 2012

Takie tam małe zakupy.

Dzisiaj o takich moich małych październikowych zakupach :) Generalnie nie robię takich wpisów ale stwierdziłam że to ciekawy sposób żeby poinformować was co u mnie nowego.

Jeśli chcecie jakąś recenzje któregoś z produktów to piszcie. Pewnie i tak coś zrecenzuje ale jak wiem że ktoś prosi to sie lepiej przykładam..


Produktów nie ma dużo ale.. zawsze coś :D Mam bardzo ograniczony budżet miesięczy niestety :( Uroki bycia na utrzymaniu rodziców..


Na sam początek takie małe zdjęcie wszystkich produktów z miejsca z którego piszę do was :) 


No i po kolei..

<--Na samym początku, Płyn Facelle o którym słyszałam już wiele.
Moim zdaniem pachnie jak produkty Johnson's, używałam już go parę razy, zobaczymy jak będzię się sprawował :D
Cena regularna ok 6,50 ja na promocji dałam za niego ok 4 zł.


Alterra szampon kofeina i biotyna. 
Ma OBŁĘDNY zapach. Totalnie w moim stylu mogłabym mieć dezodorant w takim zapachu.
Uwielbiam szampony Alterry ale w regularnej cenie szkoda mi kasy (ok 9zł) Na promocji dałam ok 6 zł     ---->
 <-- Maska Alterry Granat i Aloes. Mam ją prawie zawszę, chociaż ostatnio jest dla mnie za mało nawilżająca.
Uwielbiam jej zapach i opakowanie. Jest fajną bazą do eksperymentów.

Cena regularna ok 9 zł
Na promocji 6 zł
 <--- La Roche Posay, Effaclar, Tonik.
Tonik ten zapisała mi pani dermatolog, żeby moja skóra trochę odpoczęła od nakładania na twarz specyfików typu EpiDUO i Zineryt.
Śmierdzi trochę alkoholem ale nie przesusza mi skóry.
Na razie cera mi się pogorszyłą ;((  [Ja mam takie kompleksy przez moją cere, pocieszcie mnie dziewczyny, bo mam ochotę schować się za włosami i nie pokazywac mojej twarzy nikomu.. W dodatku przez okulary mam wrażenie że wygladam jeszcze obrzydliwiej buuu :( Jest lepiej niż np. pół roku temu ale i tak tragedia. Niby ze mnie ładna dziewczyna (podobno, tak mówią) a skóra taka okropna... ]
Ale mam nadzieje że wszystko się poprawi.

Kosztuje niestety ponad 60 zł co uważam za porażającą cene jak na tonik... sie cenią...
 <--- Krople do oczu Starazolin HydroBalance. 
Spędzam przed komputerem dużo czasu, w dodatku przez noszenie soczewek (które muszę sobie w końcu kupić, ktoś chętny żeby rzucić mi 200 zł??) przyzwyczaiłam się do nawilżania oczu kropelkami.
Zwykle używałam kropli Hialeye które kosztowały 30 zł za opakowanie które trzeba było zużyć w ciągu miesiąca...
Te kosztują 15 zł i nie czuje różnicy a oko jest fajnie nawilżone.

 <--- Dwa lakiery Eveline numery widoczne na zdjęciach.
Oby dwa kosztowały cos ok 2 zł.
Holoś mi się średnio podoba, ale ten nude z domieszką brązu jest cudowny i utrzymuję się strasznie długo na pazurkach <3
 <--- Pomadki ochronne OPEAROL.
Na zdjęciu opakowanie od mango i sam sztyft owoce leśne.
W aptece ok 10 zł
Mango mam już jakiś czas owoce leśne kupiłam w biedrze za ok 6 zł!
Uwielbiam je!

Olej lniany kupiłam w warzywniaku. Weszłam tam po kapustę.
Używałam już pare razy ale nie mam wyrobionego zdania.
Cena ok 9 zł -->
 <--Kredka basic, dałam za nią 5 zł, w kolorze ciemnego brązu, całkiem przyzwoita :D




<-- Gąbeczki do zmywania makijażu Calypso, kosztowały ok 5 zł w opakowaniu były dwie. :)









I to tak w skrócie.
Chcecie jakieś recenzje? ;)

Miałyście któryś z tych produktów i macie wyrobione o nich zdanie?




Pozdrawiam
MUDI

niedziela, 14 października 2012

Chwalę się babyhairkami :D

Hej dziewczyny!
Muszę przyznać że babyhair ostatnio mnie zasypały i dosłownie "zarasta mi czoło". Rosną długie i sterczą dość dziwnie ale radują mnie :D To w końcu oznacza większą ilość włosów na głowie!!

W ogóle, muszę przestać tworzyć nowe słowa i byc bardziej poprawna. Moja polonistka wpadła by w szał słysząc takie niepoprawne neologizmy! Ja nie jestem kreatywna, Ja nie umiem dobrze wysławiać sie po polsku a jak! :D

Włosy mialam jeszcze mokre, nie tłuste :D

Kiedyś pieprzyk był całkowicie widoczny takie miałam zakola! :D Widzicie jak mi "zarosło"? Jestem mega szczęśliwa bo nienawidziłam tych zakoli :(
TUTAJ macie post na temat zakoli moich nieszczęsnych, (3 razy użyte to samo słowo w takich krótkich zdaniach, zlinczujcie mnie, jak to brzmi! ;P)





Szczerze mówiąc nic w ostatnich miesiącach nie wcierałam, nie łykałam żadnych suplementów, jedyne co to piłam prawie codziennie siemię lniane :)
W sumie myślałam że siemię wpływa mi tylko dobrze na układ trawienny, ale jednak na baby hair też jakoś zadziałało.

Zauważyłam to dopiero dzisiaj jak sie dokładnie przyjrzałam sobie podczas regulowania brwi. Ostatnio nie patrze zbyt czesto w moje odbicie w lustrze bo cera mi się pogorszyła a to przyprawia mnie o niesamowite kompleksy więc wole nie patrzeć na siebie i żyć szczęśliwiej :D



Pozdrawiam.

MUDI.


PS: Pisanie bez okularów jest NIEPOROZUMIENIEM. Dlaczego ja jestem taka leniwa że nie chce mi się ich szukać? ;( Jejku niedługo przestane oddychać bo mi się nie będzie chciało [*] Jesienna mini depresja. 




+ Bonusowo moje dzisiejsze włosy..

One strasznie potrzebują wyrównania!

piątek, 12 października 2012

Trochę "fryzurowych" inspiracji 2.

Już kiedyś był u mnie na blogu taki post. Znajdzecie go TUTAJ.

W sumie to ostatnia chwila zeby poszalec z fryzurami bo niedlugo zaczną się czapki i takie tam.. :)




W tej jestem zakochana ale bez grzywki nie wyglada tak fajnie ;(




Post kilometrowy.

Wypróbujecie?


Pozdrawiam.
MUDI





środa, 10 października 2012

WŁOSY W PAŹDZIERNIKU.

Dziewczyynyyy, jejku przepraszam że mnie ostatnio tak mało ale 4 klasa technikum jest tak bez sensu że to jest po prostu nieporozumienia, nauczyciele świrują, mase jakiś dziwnych prac do wykonania, a przecież mam jeszcze życie osobiste które jest dla mnie najważniejsze.
Ostatnio 2,5 godziny siedziałam na fakultetach z polskiego. Jak nauczycielka dowiedziała się ze pisze rozszerzenie zadała mi milion książek do przeczytania. Fajnie że chce mi pomóc ale denerwuje mnie to siedzenie po lekcjach a i tak mam 35 godzin lekcyjnych w tygodniu. Tak w klasie maturalnej. Paranoja. 

Dobra koniec marudzenia, musicie mnie zrozumieć. Mam nadzieje że nikt mnie tutaj nie przestanie obserwować przez to wszystko i bedziecie mnie mimo małych czasowych nieobecności ciagle czytały. :D
(i lubiły bo np ostatnio nie jestem lubiana przez dziewczyny bo mam zbyt dobry kontakt z chłopakami, jezu niektórzy ludzie nawet w wieku 19 lat zachowują się jak dzieci z przedszkola nie wiem czy mam sie z tego śmiać czy co?)


Przejdzmy do podsumowania mojej pielęgnacji :)

Miesiąc wrzesień był miesiącem przystosowania się do wstawania rano i mycia wlosów po południu. Muszę przyznać że nie należało to do najłatwiejszych rzeczy. :D Czasami tak mi się nieee cche.

Miałam podciąć końcówki, przechodzę mega często obok salonu mojej fryzjerki ale... jakoś nie mogę tam wejść :) Może w październiku mi się uda.

A teraz to co lubicie najbardziej czyli zdjęcie moich brązowych włosków :



Tak wyglądały moje włosy w zeszłym miesiącu. 
Po lewej stronie w czasie jakiegoś bad hair day :D Nie wiem do dzisiaj o co chodziło moim końcówką tego dnia.

a tak wyglądają teraz: ( w sensie że pare dni temu :D)


Długośc ma się ok, ale włosy po boku głowy (które niegdyś były grzywką i są średniej kondycji wygladają hmmm, srednio dobrze :D Nie są rozdwojone jakoś przerażająco (choć pare rozdwajaków jest), są po prostu. Musiałabym oddać się w ręce fryzjerki która by mi je ładnie poprzycinała. :) 

W dodatku mam wrażenie że moje włosy ani trochę nie rosną ;(


Produkty których używałam:



Oleje które stosowałam w tym miesiącu:
- Olej kokosowy
- pare razy olej z siemia lnianego
- raz olej kujawski (musialam spróbować ;D)

Szampony które stosowałam w tym miesiącu:
-balsam babydream fur mama
-do oczyszczania Barwa ziołowa, szampon tatro-chmielowy
-Szampon leczniczy Stieprox na ŁZS 2x w tygodniu.

Maski które używałam w tym miesiącu:
- maska granat i aloes alterra
- maska Stapiz Sleek Line
- bardzo rzadko maska Progres Cosmetics
- raz maska truskawkowa z Montugne Jeunesse Volume Miracle. 
- maseczki z dodatkiem żelu lnianego
- laminowanie żelatyną
- maseczki z miodem


Odżywki które stosowałam w tym miesiącu:
-Isana z olejkiem babassu (mój KWC) jako pierwsze O w OMO i czasem na 30 minut z czepkiem i ręcznikiem.
-Alterra pszenica i morela (polubiłam) jako odzywka i jako maska.
-Balsam Joanna z apteczki babuni (nie lubie go, a muszę jakoś wykończyć)

Dodatkowo:
- zabezpieczanie jedwabiem CHI i olejkiem kokosowym



Jak krzywdziłam moje włosy w tym miesiącu:
-Musiałam pare razy podsuszyć włosy suszarką.
-Chyba spałam ze 2 razy w rozpuszczonych ale nie miałam siły ich wiązać
-Chodze w rozpusczonych włosach na tym wietrze :( Musze kupić czapke.



A jak tam wasze włosy?
Mają się lepiej czy trochę zaniedbałyście?


Pozdrawiam.

MUDI.



Jutro nie wstanę..... ;( o 5 to przecież środek nocy a nie rano.

POST AUTOMATYCZNY napisany 09.10.2012









sobota, 6 października 2012

Mój wrześniowy HIT - Krem tonujący Garnier do skóry tłustej i mieszanej.

Hej dziewczyny.
Postanowiłam co miesiąc wybierać jeden nowo poznany produkt który okazał się dla mnie hitem :)

Dzisiaj o produkcie który zawładnął moim sercem.

TAK, wiem że to nie jest BB cream, bo zaraz mi tu jakieś hejty pojdą że to gówno, bo nie azjatyckie, bo co ja używam...
Dlatego nazywam go kremem tonującym.


Mam niestety skórę trądzikową która przeżyła już w życiu swoje gorsze i lepsze dni.
Wiele podkładów nie zapycha.

Źle się czuję z mocno kryjącym podkładem na buzi. Patrząc w lustro wydaje mi się że na twarzy mam maskę, że wydać moje niedoskonałości jeszcze lepiej, bo są podkreślone wartwą produktu, czuję się przez to jeszcze bardziej nieatrakcyjnie.

Jestem już chyba ze sto lat w trakcie leczenia dermatologicznego i jest coraz lepiej.


Tak jak pierwsza wersja tego produktu mnie totalnie nie interesowała tak gdy zobaczyłam tą do cery tłustej na półce, chwyciłam ją bez zastanowienia i pobiegłam do kasy (serio pobiegłam bo spieszyłam się na pociąg)

W ogóle nie żałuje.


Krem tonujący od Garniera otrzymujemy początkowo w całkiem ładnym kartoniku, a potem w równie ładnej tubce w której mieści się 40 ml produktu.
Kosztuje ok 20 zł i  kupimy go np. w rossmannie.

Do wyboru są dwa odcienie ja posiadam w odcieniu LIGHT



Tubka jest odkręcana, a "dziobek" mały, dzięki czemu nie wylewa nam się nie wiadomo ile produktu z którym potem nie mamy co zrobić.



 
BB ma konsystencje bardzo lejącą ale dzięki temu fajnie rozprowadza się na twarzy.

Nie robi zacieków ani innych podobnych numerów. 

























Zrobiłam porównanie odcienia z innymi podkładami które posiadam: 

1. Garnier BB cream Miracle Skin Perfector w odcieniu LINGT
2. Dermacol w odcieniu 208 cera porcelanowa chłodna 
3. Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation w odcieniu IVORY (wersja z dużymi literami)
4. Max Factor Lasting Performance w odcieniu 100 FAIR
5. Kobo professional Ideal Cover Make up w ocieniu 402 NUDE BEIGE
6. Maybelline Affinitone w odcieniu 09 OPAL ROSE



Garnier, ma krycie słabe ale w kierunku do średniego które można stopniować.
Początkowo jest na twarzy dość ciemny ale fajnie się potem wpasowuje (ja mam skóre bardzo jasną i nic mi się nie odcina).
Wspaniale wyrównuje koloryt skóry i gasi zaczerwienienia.
Skóra wygląda bardzo zdrowo, na jakby rozpromienioną. 
Nie mamy po nim super matu, fajnie jest go przypudrować, początkowo po nim skóra nie świeciła się dość długo, teraz świeci się trochę szybciej ale moja skóra przy używaniu retinoidów jest strasznie tłusta. 
Nic mnie nie zapycha.
Nie ściera się jakoś szybko, schodzi równomiernie.
Nie czuć go na twarzy.
Nie podkreśla suchych skórek i porów skóry (które mam ogromne ;()
No i przede wszystkim- 0 efektu maski, wyglądam jakbym na siebie nic nie nakładała a koloryt skóry jest fajnie wyrównany.


PODSUMOWUJĄC.
Jestem zachwycona, gdyby moja skóra była idealna nie rozstałabym się z tym produktem na długo. 
Moja skóra dawno nie wygladała tak szczęśliwie (mimo trądziku)
Niestety gdy przyjdzie sezon grzewczy moją cere wysypie i będe zmuszona się bardziej kamuflować.

To produkt godny polecenia, pokochałam go od pierwszego nałożenia na twarz.


Używałyście go?
Lubicie?


Pozdrawiam
MUDI







wtorek, 2 października 2012

Montagne Jeunesse, Volume Miracle Conditioning Hair Mask Truskawkowa maseczka do włsoów

Dobra, czas spiąć pupkę i napisać dla was post :)
Chociaż powinnam pisać interpretacje wiersza na polski (czego nienawidzę robić bo ja zawsze mam na myśli co innego niż moja polonistka ;])


Czy wspominałam kiedyś że nie lubię recenzować masek do włosów?


Tych maseczek kupiłam pare, ponieważ moja mama miała ochotę je przetestować :) Ostatnio zużyłam ostatnia saszetkę...


Zdjęcie nie wyszło, bo mi zaparował obiektyw w łazience [*]


Jedna saszetka kosztowała mnie 1.50 zł

(uciekaja mi myśli jaaa, jaka ja ostatnio jestem nieogarnieta!)


Szczerze mówiąc składowo nie robi szału, wysoko perfumy, ale niby truskawka jest ( w sumie to, poziomka)




 Postępując zgodnie z instrukcją....

 oszaleje zaraz przestawiając zdjęcia uuuuuugggggghhhh


 Nałożyłam na umyte włosy pierwszy "krok". Maseczka ma ładny różowawy kolor ale.. nie pachnie truskawkami! No w ogóle. Ma taki fryzjerski zapach, chemiczny, nic w nim z truskawek (no moze ciut takiego zapachu mamby, ale ciut ciut prawie nic)


W maseczce jest masa iskrszących się drobinek.. troche mnie to przeraziło. Może ktoś mi zdradzi co to?






na zbliżeniu widać te drobinki o których piszę ;)
drobinki, drobinki, ale za to nie rozumiem, o co im chodzi z tym że nie bój się różowego koloru na włosach....


Kolejnym krokiem było serum.. woda, niezbyt pachnąca. 
Włosy po tym "serum" były szorstkie...



Jakie efekty?

Generalnie maseczka miała dodać objętości moich włosów a... włosy były takie jak zawsze. (Może moje włosy są za ciężkie?)
Były jakby usztywnione, przez co drobne włoski strasznie odstawały...
Drobinki jednak, tak rozświetliły włosy że błyszczały się jak szalone. :)

Ostające włoski + połysk

przy sztucznym świetle, po całym dniu w warkoczu.

Włosy się tez po niej szybciej przetłuszczały, a następnego z końcy uciekło mi nawilżenie, no cóź.


Generalnie, jestem na NIE.
Efekt taki sobie, trochę mniejszy ale równie wspaniały połysk mam po żelatynie. 

Nie polecam.
Niby fajny gadżet, ale.. ;)



POZDRAWIAM
MUDI







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Get this commentators widget