Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania domowe maseczki, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania domowe maseczki, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 czerwca 2013

Domowe maseczki i płukanki na włosy które uwielbiam.

Jejku jak ciężko idzie mi  blogowanieeeee. Normalnie pogubiłam się w moich notatkach, musiałabym się jakoś zorganizować, ale nie wiem jak :D Pomysły na posty mam porozwalane po 3 notesach + luźnych kartkach. W mailach tez się pogubiłam. Jak komuś jeszcze nie odpisałam to upomnieć się. Czasem jest tego tyle że coś odczytam zaznaczam gwiazdką że mam odpisać i w końcu ginie mi to w morzu spamu. 
Jezu jaka ja jestem niezorganizowana. Jak tak dalej pójdzie to zginę we własnym pokoju. 

W dodatku co to za pogoda. Chciałam porobić zdjęcia do postów to zaczeło lać i tak leje ciągle. Niedługo mi wieś zaleje. Ja to bym mogła mieszkać gdzieś gdzie cały rok jest +30 :D Mimo że nie mogę przebywać na słońcu bo biorę antybiotyk again to i tak kocham upały.




Ok. Dość tego biadolenia o niczym. Czas na post o domowych maskach które uwielbiam i swego czasu często stosowałam (teraz jestem na to za leniwa).

(zatrzymałam się na tym etapie pisania posta na 2 godziny. potrzebuje jakies zachęty do pisania chyba :D przeglądam tatuaże na pinterescie. Nie chce mi ktoś zasponsorować? Bo z hajsem z adsense ciezko hehehe)





Maseczka z żółtka. 

Którą wszyscy znają. Wystarczy oddzielić białko od żółtka, dodać jakiegoś olejku i nałożyć na włosy przed myciem, pod folię i ręcznik. Ja zwykle staram się nie trzymać jej dłużej niż 30 minut bo po dłuższym czasie robi mi się z włosów siano...
Zmywam szamponem bez SLS i nakładam lekką odżywkę.
EFEKT: Włosy lekko usztywnione, puszyste, błyszczące, wydaję się ich więcej.
RADA:  Jeżeli nie zależy wam na białku, wystarczy rozbić jajko, delikatnie wylać zawartość na dłoń i lekkim strumieniem chłodnej wody wypłukać białko. Na dłoni zostanie samo żółtko, i przy wypłukiwaniu z włosów nic nam się nie zetnie.


Maseczka z kakao. 

Dodajemy do dowolnej maski/ odżywki łyżkę kako. (Można jeszcze dodać miodu, lub olejku). Nakładamy na umyte włosy na minimum 30 minut pod folię i ręcznik. Spłukujemy wodą. 
EFEKT: Włosy miękkie, błyszczące, nawilżone, puszyste, brązowy kolor włosów jakby pogłębiony, dodatkowo pachną kakaowo. 
Nie, kakao puchatek, tygrysek, kwiatek i Nestle się nie nadają. 



Maseczka z mąką ziemniaczaną.

Do dowolnej maski/ odzywki dodajemy łyżkę mąki ziemniaczanej + ewentualnie innych dowolnych dodatków.
EFEKT: Włosy niesamowicie błyszczące, wygładzone, podatne na kręcenie, wyglądają trochę jak po silikonach. 
Nie, zwykła mąka się nie nadaje.



Maseczka z żelatyną (Laminowanie żelatyną).

Łyżkę żelatyny rozpuszczamy w dwóch łyżkach gorącej wody, dodajemy dowolnej maski/ odżywki. Nakładamy na umyte włosy i trzymamy włosy w folii i pod ręcznikiem przez 45 min. Zmywamy wodą. 
EFEKT: Niesamowicie błyszczące i wygładzone włosy. Jakby usztywnione, jednocześnie wydaję się że włosów jest więcej. 



Maseczka z jogurtem naturalnym.

Z jogurtem naturalnym mieszamy dowolne wybrane przez nas składniki (np. miód, żółtko). Nakładamy na nim 30 minut pod folie i ręcznik. Zmywamy wodą.
EFEKT: Włosy super nawilżone.



Miód
Nakładamy sam miód lub z dodatkami (maska, jogurt naturalny itd), na umyte włosy, pod folię i ręcznik na dowolny czas. Zmywamy wodą. 
WAŻNE: Miód musi być prawdziwy, z pewnego źródła.
EFEKT: Włosy nawilżone, trochę usztywnione, błyszczące.



Maseczka ze spiruliną.

Do dowolnej maski/ odzywki dodajemy trochę spiuliny. Nakładamy na umyte włosy na min 30 minut. Zmywamy wodą.
EFEKT: Włosy sypkie i bardzo błyszczące. 




Maseczka z żelem lnianym.

Na sam koniec moja ulubiona. Gotujemy ziarenka lnu z wodą, do uzyskania żelu. Żel nakładamy na umyte włosy. Można dodać dowolnej maski lub odżywki, parę kropli olejku, gdy konsystencja jest zbyt zwarta można rozcieńczyć ją wodą różaną. nakładamy na min 30 minut pod folię i ręcznik. Zmywamy wodą. 
EFEKT: Włosy niesamowicie miękkie, błyszczące, wygładzone, nie zbierają się w kolonie, wyglądają jak po silikonach, sa podatne na stylizacje. 
RADA:  Żelu nie trzeba oddzielać od ziarenek, ja nakładam razem z nimi, bardzo łatwo wypłukują się z wodą. 





Płukanka z liści szałwii.

Liście szałwii zalewamy wrzątkiem. Zostawiamy do ostygnięcia. Polewamy zimnym naparem włosy przy ostatnim myciu.
EFEKT: Włosy błyszczące, podobno pogłębia kolor brązowych włosów, ja nic nie zauważyłam.
RADA:  Blondynki moga użyć rumianku


.
Płukanka piwna.

Piwo zostawiamy na noc do odgazowania. Łączymy z wodą w proporcji 3:2 (piwo:woda, woda przefiltrowana). Wykonujemy ostatnie płukanie naszą miksturą.
EFEKT: Włosy lekko usztywnione, mega błyszczące, strasznie podatne na kręcenie, skręt dłużej wytrzymuje.
TAKIE TAM: Dzięki płukance piwnej moje zakręcone włosy wytrzymały całą studniówkę i nie miałam najmniejszych problemów z ich zakręceniem. 



Płukanka z żelem lnianym. 

Trochę żelu lnianego łączymy z wodą, wiadomo co robimy. (Woda przefiltrowana/przegotowana, źródlana, jak tam wolicie, byleby nie prosto z kranu ani mineralna).
EFEKT: Włosy jakby lepiej nawilżone, gładkie, błyszczące, podatne na stylizację. 



Płukanka z kakao.

Łyżkę kakao rozpuszczamy w wodzie. Płuczemy włosy. 
EFEKT: Włosy wygładzone i błyszczące.



To już wszystkie "domowe" maseczki i płukanki które lubie i sprawdzają się na moich włosach.


Co sprawdza się u was? Skorzystacie z moich propozycji?




Aaaa. Prawie ogarnęłam już samowyzwalacz w aparacie. PRAWIE. Ciągle ciężko mi idzie ustawienie ostrości. Przy okazji spadła mi półka wisząca nad łóżkiem prawie mnie zabijając i masakrując ściane (gdzie hejterzy? czekam na komentarz "mogła cię zabić głupia pipo).
Wiecie że ciągle nie byłam u fryzjera? Nie mogę się wybrać bo moje włosy są już takie dłuugieee. No ale trzeba je wyrównać :D

No dobra, muszę iść je wyrównać :D

Moja długość z początków prowadzenia bloga:

JEST RÓŻNICA COO?! :D


Pozdrawiam


PS: Jutro wyniki matury i jestem PRZERAŻONA. Chyba zemdleje czekając przed gabinetem dyra.


sobota, 22 lutego 2014

Pielęgnacja mojej twarzy, codzienna rutyna i ulubione domowe zabiegi. (skóra ciągle trądzikowa...) + JAK TAM MOJE WŁOSY?!


Witam Was wszystkich bardzo serdecznie!
Jak widać blogowanie wychodzi mi ostatnio raczej średnio, ale już biegnę z nowym wpisem!

Wstęp będzie długi, ale myślę że warto go przeczytać, by lepiej zrozumieć cały ten post.

Jak wiecie od lat walczę z trądzikiem. Nie znajdziecie na moim blogu jednak złotego środka na tę chorobę skóry, ponieważ taki nie istnieje, zachęcam jednak do przeczytania wpisu 12 RAD DLA OSÓB WALCZĄCYCH Z TRĄDZIKIEM.

Zarzekałam się że nie będzie wpisu o mojej pielęgnacji. Zmieniłam jednak zdanie ponieważ nie używam już leków na receptę a jedynie produktów dostępnych dla wszystkich.

Jeżeli interesuje Was czym się leczyłam przez te ostatnie 9 lat to w skrócie wszystkim prócz Izoteku [metody naturalne, drogie apteczne maści, kremy, żele, toniki (na receptę i bez recepty) stosowałam różne diety, oraz leki doustne przez które mój organizm do dzisiaj cierpi].

Miałam zacząć stosować Izotek, ale sama antykoncepcja poprawiła stan mojej skóry na tyle że z inwazyjny lek przestał mi być potrzebny.


Teraz moja pielęgnacja jest prosta i dostosowana do moich potrzeb. 

Aktualnie mam skórę normalną (ani nie tłustą, ani nie suchą) z bliznami, drobnymi krostami i zaskórnikami.


CODZIENNA RUTYNA

RANO.

Rano zwykle bardzo mi się spieszy, dlatego nie mam czasu na nakładanie nie wiadomo czego, wolę pospać...
Dlatego skórę jedynie oczyszczam.


Zaprzyjaźniłam sie z żelem micelarnym bebeauty (biedronka).
Jest wspaniały! Zostawia skórę miękka, świeżą i czystą. 
Nie przesusza jej i nie ściąga dzięki czemu bez problemu mogę po chwili zabrać się za nakładane podkładu.


I to wszystko co robię rano.
Ktoś może pomyśleć, gdzie krem? 
Tak więc, nie czuje potrzeby nawilżania skóry, więc tego nie robię.


WIECZOREM.

Uważam że wieczorne oczyszczanie skóry z brudu i podkładu jest bardzo ważne, dlatego poświęcam temu trochę więcej uwagi.



Na samym początku zmywam oczy i twarz płynem micelarnym z Mixy. 
To moje już n-te opakowanie, a płyn jest jak dla mnie okryciem roku 2013.
Delikatny a przy tym bardzo dobrze zmywa makijaż. 


Później oczyszczam twarz mydłem Alep.
Więcej na jego temat pisałam TUTAJ
Kostka starcza na rok! a mydełko jest cudowne.
Czasem zostawiam pianę na parę minut by dogłębnie oczyścić skórę.


Po oczyszczaniu czekam parę minut (w tym czasie myję zęby, czeszę włosy, smaruje ciało balsamem..) i nakładam na buzie EFFACLAR DUO. 
Używam go od 20 listopada i niestety jestem już przy końcu opakowania.
Effaclar poleciła mi moja pani dermatolog i działa bardzo dobrze. Skóra jest gładsza niż kiedyś i blizny również się zmniejszają. 
Wszystkie niedoskonałości znikają szybciej po posmarowaniu ich tym preparatem
Produkt ten nie pomoże osobą z trądzikiem, ale na drobne krostki, zaskórniki i blizny myślę że warto wypróbować. 



I tak wyglądam moja codzienna rutyna. Do tych czynności dochodzą też zabiegi na twarz wykonywane co jakiś czas.


To może się wydać komuś dziwne, ale nie nawilżam skóry codziennie. 
Dlaczego? Zwyczajnie mi to nie służy. Wszelkie nawilżacze sprawiają że na moje skórze pojawiają się pryszcze (których normalnie już nie mam) i więcej zaskórników.
Zauważyłam już to jakiś czas temu, gdy przez miesiąc moja dermatolog kazała mi intensywnie nawilżać twarz. 
Cera wyglądała po tym strasznie! 

Dlatego sięgam po Cetaphil tylko wtedy gdy moja twarz jest wyjątkowo ściągnięta i sucha, na szczęście nie zdarza się to często. 


ULUBIONE MASECZKI ITD

Teraz parę słów o ulubionych maseczkach i innych takich.


KORUND



Korund to mikrokryształki które stosuję się przy mikrodermabrazji.
Kosztuję grosze i jest moim ulubionym peelingiem mechanicznym.
Stosuję go 2 razy w miesiącu, mieszając go z żelem bebeauty z biedronki.
Skóra jest po nim bardzo dobrze speelingowana (?), maseczki lepiej się wchłaniają.
Korund ma tylko jeden minus. WSZĘDZIE WŁAZI. Zawsze mam go potem w nosie, brwiach i ustach.


SPIRULINA
O której pisałam trochę więcej TUTAJ

Mieszam ją z wodą różaną, wodą przegotowaną lub jogurtem naturalnym.

Stosuję ją raz w tygodniu, w połączeni z jogurtem naturalnym fajnie skórę nawilża, a z wodą ujędrnia i oczyszcza.

Zmywa się ją lepiej chłodną wodą (taka rada, bo ja nie wiedziałam i się męczyłam).


KURKUMA



I teraz parę słów na temat kurkumy, która tak cudownie wygląda na zdjęciu!

Kurkuma działa cuda. Serio, autentycznie, wierzcie mi na słowo, po maseczce z kurkumy (kurkuma+mleko/jogurt naturalny+ ciut cytryny), skóra jest miękka, wygładzona i rozjaśniona. 

Kurkuma generalnie rozjaśnia skórę i przyspiesza gojenie się niedoskonałości (potwierdzam!!)


Ma jednak jeden wielki OLBRZYMI minus.
Strasznie barwi skórę na żółto.

Dlatego radziłabym nakładać maseczkę na noc i to wtedy kiedy nie macie w planach wiekszego wyjścia następnego dnia.

Ostatnio jechałam na basen po kurkumowej maseczce i mój chłopak prawie płakał ze śmiechu jak mnie zobaczył ;( W TYM poście byłam zabarwiona mimo szorowania skóry mydłem Alep.





I na sam koniec, maseczka którą stosuję przed większymi wyjściami.




Czyli nawilżająca maseczka z Oriflame.
Ma nieszczególnie ciekawy skład, ale fajnie przygotowuję buzie pod cięższy makijaż. 



I to już wszystko o czym chciałabym Wam napisać.

Post w sumie dlugi, ale mam nadzieje że wyczerpałam temat.


Czy moja pielęgnacja daje efekty? 
Dla porównania, twarz w październiku, i twarz dzisiaj.






I na sam koniec dla wytrwałych... 3 słowa o moich włosach.

Ciągle nie byłam u fryzjera! Końcówki przez to wołają o podcięcie (sa już bardzo nierówne), a ja nie mogę wejść i się umówić, bo.. w sumie nie wiem.

W każdym razie włosy są już baaardzo długie. Takich chyba jeszcze nie miałam!
Na drugim zdjęciu się ruszyłam, dlatego końce rozmyte.



To już wszystko na dziś.

Pozdrawiam
MUDI

Zapraszam Was także na:

instagrama: @malamudi / http://instagram.com/malamudi/
na którym ostatnio sporo się dzieje, oraz na



Dlaczego już nie szaleje na promocjach -55%, -50%, -49%?

Hej, Halo, ¡Hola! Czy ktoś mnie jeszcze pamięta? Czy wiecie że jestem BLONDYNKĄ? Ale o tym może kiedy idziej. Jesteśmy teraz w czasi...