środa, 29 sierpnia 2012

Skarpety zamiast papilotów? Loki bez użycia ciepła 2.

Hej, dziewczyny!

Te z was, które czytają mojego bloga od jakiegoś czasu wiedzą że bardzo lubię trochę oszukiwać matkę naturę i nosić kręcone/ falowane włosy.

Post o tym jak zakręcam je bez użycia ciepła jest jednym z najpopularniejszych na moim blogu!
Uważam że metoda ze skarpetkowym koczkiem jest fenomenalna, ale.... jak każda kobieta uwielbiam próbować nowych rzeczy.

Dlatego postanowiłam wypróbować paru domowych metod w miarę "zdrowego" dla włosów zakręcania.
I oczywiście podzielę się moimi odczuciami na blogu.

Na pierwszy rzut idzie metoda którą znalazłam na YT:


Ja dodatkowo zakręcałam włosy w jakby ruloniki, żeby skręt był mocniejszy.
Na mojej głowie zmieściło się 6 skarpet :)


Musze przyznać że ze skarpetkami na głowie, spało mi się niewygodnie i wyglądałam jak ufoludek. Ciesze się że nikt mnie nie widział.

EFEKT:
Nie wierze że moje włosy są takie krótkie po zakręceniu!


Loczków jest dużo i są całkiem urocze.
Minusem tej metody jest to, że włosy przy skórze zostają proste i klapnięte, co wygląda hmm, dziwnie.
Z moich włosków uciekło także nawilżenie :(



Czy kiedykolwiek powtórzę zakręcanie włosów tą metodą?
NIE, mój sposób z jedną skarpetką odpowiada mi o wiele bardziej.

Dlaczego?
Skręt po tamtym sposobie jest naturalniejszy, bardziej równomierny i luźniejszy, co podoba mi się bardziej.



Pozdrawiam
MUDI ;)

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Kłoso-warkocz + ciekawe pomysły.

Dzisiaj znowu totalnie luźny post. Nie mam do niczego głowy, ale zaglądam tutaj co parę minut i mam ochotę coś dodać :) A co mi tam.


Zwykle raczej nie zaplatam włosów i noszę je rozpuszczone. Byłam w sumie ciekawa czy umiem sama zrobić kłosa. Dobierałam jednak zbyt duże partie włosów i wyszedł jakby kłosowarkocz. ;D 
Następnym razem postaram się bardziej, no ale tak strasznie cierpną mi ręce! haha.



Żeby nie było tak nudno, pokaże wam pare świetnych pomysłów-inspiracji jak zrobić coś z niczego :)
Enjoy! 


jaaaaa jak słodko!


<3 <3 <3
e
całkiem interesujące :) chodź nie do końca w moim stylu.

Miałam kiedyś ochotę ozdobić tak obcasy moich  nudnych szarych szpilek, ale mój ukochany sie nie zgodził ;(



Pytanie: jak odciąć dno butelki?!








Pozdrawiam.
MUDI





sobota, 25 sierpnia 2012

Na paznokciach mam bordo.

Lakier ten dostałam od mamy.
Kosztował ją 2.80! i kryję idealnie jedną warstwą. Niesamowite!
Kolor bardzo ładny i klasyczny.
Firma to Simple Beauty, seria mini numer 300





Wczoraj robiłam porządek w lakierach. Jaaaa ile tego :O




Pozdrawiam
MUDI

czwartek, 23 sierpnia 2012

Wszyscy Laminuja włosy żelatyną- To ja nie?!

Ależ skąd, musiałam spróbować.
Na noc włosy olejowałam, zmyłam balsamem babydream fur mama ( teraz widzę że niedokładnie buuuuu) Zrobiłam miksturę:

  • w 2 łyżkach gorącej wody
  • rozpuściłam 1 łyżkę żelatyny
  • ostudziłam
  • dodałam niecałą łyżkę maski Alterra z granatem
  • podgrzałam w mikrofali
Potem oczywiście nałożyłam na włosy i odczekałam te 45 minut z folią i ręcznikiem na głowie.

Efekty?

Na +

  • Włosy niesamowicie błyszczały
  • Miały ładny zapach (Byłam na obiedzie u babci i nawet mój dziadek przyznał że moje włosy bardzo ładnie pachną!)
  • Włosy były ładnie odbite od skóry, co dawało całkiem fajną objętość.
Na -
  • Były sztywne
  • Zbierały się w kolonie
  • Końcówki dziwnie wywineły się (co widać na zdjęciu)
  • Wydawało się ich jakby mniej.



Genralnie zachwycona nie jestem. Było ok, ale uważam że mogłoby być lepiej. Może to wina tego że niezbyt dokładnie zmyłam olejek?
Następnym razem nie będę olejowała włosów przed, dodam dwie łyżki żelatyny na trzy łyżki wody i łyżeczkę maski. Może parę kropel olejku?


Laminowałyście już swoje włosy? Jakie były efekty u was?


Pozdrawiam
MUDI.


PS: Prawie nie widać kolorowych końcówek! Haha. Mój aparat totalnie tego nie chwyta, a zresztą zmyły się już w dużym stopniu.

środa, 22 sierpnia 2012

Kolorowe Ombre Hair bez tonera? Pianka VENITA Trendy Color.

Kolorowe ombre hair marzyło mi się już od dawna. A niebieskie ombre hair było szczytem moich marzeń.
W końcu mam ostatnie naście lat, potem już będe za stara na takie szaleństwa :D
Miałam nawet małe próby z gencjaną (to jeden z bardziej popularnych postów na moim blogu!) ale było to raczej nietrwałe.
Dlatego gdy dostałam koloryzującą piankę od firmy VENITA za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie  byłam mega szczęśliwa.

Żeby was trochę zanudzić opowiem o samym produkcie.

Dostajemy Kartonik, który jest po prostu brzydki. Sami zobaczcie.



Samo opakowanie pianki, nie jest już takie brzydkie no ale przywodzi mi na myśl coś dla dzieci.
W zestawie są także rękawiczki. 
Samego produktu jest 75 ml i muszę przyzać że jest bardzo wydajny,  barwiłam włosy w sumie 4 razy a tam ciągle jest jakaś resztka :)


Piankę nakładamy na suche włosy i wg. producenta powinniśmy trzymać ją na włosach ok 20 minut. 
Venita wspomina także o tym że najlepiej włosy wcześniej rozjaśnić. Podbno jest trwała od 5 do 8 myć.






Pianka ma prześliczny niebieski  i cudowny jakby owocowy zapach.
Nie spływa z włosów, ale trzeba użyć jej dość sporo, by dokładnie pokryć włosy.

Warto założyć starą koszulkę, ponieważ barwi wszysko dookoła.




Nałożyłam piankę na włosy i trzymałam ją 20 minut. Niestety po tym czasie włosy zrobiły się jedynie jakby   siwe? Dlatego nałożyłam ją ponownie na 60 minut i... pianka nie chwyciła moich ciemnych włosów. Zrobiły się jakby zielone, może lekko turkusowe. Na żywe oczy coś tam widać aparat prawie w ogóle nie może tego uchwycić.
Pianka Trendy color niestety nie nadaje się do włosów ciemnych :(






Ale ja się nie poddaje o nie!                                                                                                                         
Na imprezie namówiłam kolegę żeby zrobił sobie kolorowe-niebieskie końcówki. I zgodził się!
Jego włosy są jasno brązowe, aczkolwiek końce ma bardzo rozjaśnione od słońca.

No to wziełam się do roboty...

Kolega trochę się bał że zafarbuje mu za duzo i kurczowo trzymał włosy haha.
i... u niego efekt jest FENOMENALNY. Włosy świetnie przyjęły piankę przyjmując prześliczny niebieski kolor.

z ukrycia :D


Dopadłam takżę moją kuzynkę ole, której włosy są jasno brązowe (zresztą Ola ma śliczne włosy i wspaniale wycieniowane, zawsze jestem pod wielkim wrażeniem tego jak jej włosy cudownie wyglądaja mimo wycieniowania)

U niej efekt był trochę delikatniejszy aczkolwiek sądzę że jej włosy są nisko porowate. Ale końcówki sa niebieskie, i wyglądają bardzo łądnie!

Moim aparatem tak ciężko uchwycić kolor :(
Ola ma takie śliczne włosy <3

w słońcu




Z WŁOSAMANIACKIEGO PUNKTU WIDZENIA Pianka Venity jedynie delikatnie przesuszyła moje włosy które były już trochę przesuszone,  po wyjeździe nad morze. Nie zrobiła im większej krzywdy, końcówki nie rozdwoiły się.

Ja swoje włosy myłam już te 8 razy i ciągle leci z nich zielono-niebieska woda, ale włosy są ciągle delikatnie zielone, myślę że po 2-3 tygodniach zniknie z moich włosów całkowicie.


PODSUMOWUJĄC.                                                                                                                                   
Pianka to to świetny sposób na kolorowe ombre hair bez tonera. Kosztuje ok 8 zł, więc to raczej niewielki wydatek, nie niszczy włosów, ma piekny zapach i faktycznie barwi włosy na śliczny kolor. 
Nie nadaje się jednak do włosów ciemnych. Do tego jest łatwa w obsłudze. 
Cieszę się że spróbowałam tego produktu i może gdyby moje włosy były jaśniejsze kupiłabym go jeszcze kiedyś.




Pozdrawiam.
MUDI



To że dostałam produkt do testów za darmo nie wpłyneło na moją opinie. Ciągle jest ona całkowicie szczera! :)

Tag: Versatile Blogger. + PYTANIE DO WAS.

Hej dziewczyny, dzisiaj będzie tag i mam nadzieje że w końcu zacznę pisać tutaj częściej. :) Na razie staram się zabrać trochę materiałów na posty itd.
W każdym razie czekajcie na post o kolorowym ombre hair bez tonera, bo o tym będę pisała w najbliższym czasie!


Otagowała mnie Łojotokowa Głowa za co strasznie dziękuje bo bardzo lubię czytać takie tagi. Można się z nich dowiedzieć pary ciekawych rzeczy o autorce bloga. :)

Tag polega na tym że podajemy 7 informacji na swój temat. A proszę bardzo:





1. Byłam kiedyś straszną chłopczycą! Nosiłam luźne rzeczy, i nienawidziłam biżuterii. Momentami nawet żałowałam że jestem kobietą. Miałam wielki nos, uważałam że jestem najbrzydszą osobą na świecie i że w życiu nikt mnie nie pokocha. Na szczęście mój nos zmalał, polubiłam siebie i stałam się kobieca.

2. Mam samych kolegów! Nie potrafię dogadać się z innymi kobietami. Faceci maja całkiem inne podejście do życia i chodź są czasem strasznie denerwujący- uwielbiam ich towarzystwo i poczucie humoru! Mam koleżanki w szkole, które uwielbiam i strasznie za nimi teraz tęsknie, ale wiem że nie potrafiłabym spędzać z nimi czasu poza szkołą.

3. Słucham rapu. Chociaż nie wyglądam i wiele osób to strasznie dziwi! Nie chodzi mi tutaj o hiphop w którym co drugie słowo jest na "K" a utwory nie mają sensu. Mam paru ulubionych raperów i utworów którymi się okropnie jaram. :) Jeżdżę nawet na festiwale i koncerty :D

4. Jestem bardzo wrażliwa. Płacze na filmach, szczególnie gdy ktoś umiera, w ogóle na samą myśl o śmierci mam łzy w oczach bo nie ma nic gorszego niż stracić bliską osobę :( Nie mogę patrzeć gdy dzieje się innym krzywda (nawet na filmie) i zawsze mi smutno gdy widzę biednych ludzi na ulicy (jedynie żuli nie lubię, bo oni piją alkohol i pewnie bili żony i dzieci)

5. Mam niesamowicie bujną wyobraźnie! Czasem to aż przeszkadza w realnym życiu, nie mogę zasnąć bo widzę jakieś potwory, ani znaleźć idealnej sukienki na daną okazje bo mam ją dokładnie zaprojektowaną w głowie. Kiedyś napiszę książkę albo nawet zostanę pisarką :D Trzeba jakoś wykorzystać tą wyobraźnie!

6. Jestem okropną gadułą. Od zawsze. Mogłabym paplać i paplać. Czasem mam wrażenie że gdyby nie ja np. na przerwach w szkole moje dziewczyny miałyby ciągle doła. A tak wkraczam ja ze swoim gadulstwem i paplam i paplam a one zawsze się śmieją. Moja kumpela z ławki zresztą tez jest taką gadułą. Możecie to sobie wyobrazić? :) No i ja potrafię pogadać na każdy temat. Nawet na taki który mnie totalnie nie interesuje- improwizuje wtedy! :)

7. Naprawdę nie lubię sportu. Wiem że niektórzy to uwielbiają ale ja nienawidzę się pocić i męczyć haha. Jedyny sport który mogłabym uprawiać to pływanie ( boże ja w wodzie czuję się tak błooogoo). Nie lubię także oglądać sportu. Strasznie mnie to nudzi. Mój partner za to jest typem totalnego sportowca. (Przeciwieństwa się przeciągają ej!) Oglądam z nim czasem mecze, ale nie moge nigdy skumać tych zasad itd. Nie mogę odróżnić także od siebie zawodników NBA, dla mnie wszyscy murzyni wyglądają tak samo!



Chyba wszystkie blogerki którę chciałabym otagować zostały już otagowane, więc jeśli któraś z was jeszcze nie odpowiadała na ten tag, to serdecznie zapraszam.

Możecie też napisać pod tym postem coś o sobie, żebym mogła się trochę o was dowiedzieć!



I na sam koniec pytanko.
Przez jakiś czas na moim blogu wisiała taka oto ankieta:

Mimo wszystko było dużo odpowiedzi na TAK, więc możecie domyślić się już mojego pytania.

CO MAM ZMIENIĆ NA MOIM BLOGU BY LEPIEJ WAM SIĘ GO CZYTAŁO?


Pozdrawiam.
MUDI

sobota, 18 sierpnia 2012

Trochę "fryzurowych" inspiracji.

Cześć dziewczyny!
Wiem że mnie tutaj trochę mało, ale muszę sobie trochę poukładać w życiu..

Dlatego przychodzę do was z paroma inspiracjami na ciekawe upięcia włosów.
Ja zwykle noszę rozpuszczone, bo przy czesaniu się cierpną mi ręce i mi się nie chce, ale może kogoś te obrazki zainspirują?
:)

Takie proste a jakie piękne!











Starczy na dzisiaj :) Post i tak jest kilometrowy :D
Co sądzicie o powyższych upięciach? Skorzystacie? :)



Pozdrawiam.
MUDI









poniedziałek, 13 sierpnia 2012

VENITA HENNA COLOR Henna w kremie do brwi i rzęs.

Dopiero co wróciłam a już zabiera się za pisanie postów ;D Taka kochana jestem a co ;p

Henne dostałam do przetestowania do Venity za pośrednictwem portalu Uroda i Zdrowie .
Gdy wróciłam do domu od razu chciałam ją przetestować! To mega ciekawy produkt!


Brwi raczej nie farbuje bo moje są z natury dość gęste i ciemne.
Rzęsy mam długie i gęste ale jednak brązowe i wypłowiałe przez malowanie ich tuszem. Dlatego lubie je przyciemnić henną. Zwykle chodziłam na ten zabieg do kosmetyczki ale okazało się to totalnie niepotrzebne!


OPAKOWANIE:
Henne dostałam zapakowaną w czarny kartonik, Nie za ładny ale nie brzydki, chodź jest w nim za dużo kiepskiej pracy jakiegoś grafika.


ZAWARTOŚĆ:
W pudełeczku znajdziemy: Tubkę z henną w kremie, akrywator, instrukcje obsługi i co ciekawe- szablony i aplikator. (szabloników jest 4 i można je bez problemu po użyciu wyczyścić!)
APLIKACJA:
Aplikacja tej henny jest banalnie prosta:
Wyciskamy trochę produktu z tubki i mieszamy z aktywatorem. Powstaje taka papka:
Smarujemy okolice oczu wazeliną i przykładamy pod oko płatek (szablonik) który jest w zestawie.
Nakładamy henne na rzęsy/ brwi. Aplikator bardzo w tym pomaga, Henna nie spływa dzięki czemu mogłam mieć cały czas otwarte oczy i nie musiałam się bać że coś wleci mi do oka i podrażni je. Możemy to zrobić same bez pomocy innych osób.

Po 10 minutach zmywamy. Ja użyłam mokrej chusteczki dla dzieci. Schodzi idealnie a rzęski pozostawia czarne! Proste? Banalnie proste!


EFEKT:
Przed


PO


przed
po


Efekt jest delikatny ale podoba mi się straszne. Rzęsy stały się bardziej widoczne i pięknie podkreśliły moje małe oczy.


PODSUMOWANIE:
Henna kosztuje 8 zł za 30 g czyli to serio, groszowe sprawy. Podobno starcza na 15 użyć- to bardzo możliwe ponieważ potrzebujemy jej bardzo niewiele.
Świetnie przyciemniła moje rzęsy- nie czuje potrzeby malowania ich.
Aplikacja jest banalnie prosta. Z nałożeniem henny poradziłam sobie zupełnie sama.
Co ważne to to że henna nie spływa. Możemy mieć cały czas otwarte oczy bez obawy że uszkodzimy sobie oko.
Myślę że zaprzyjaźnię się z tym produktem na dłużej. 





Farbujecie henną rzęsy albo brwi? 

Pozdrawiam.
MUDI


To że dostałam produkt do testów za darmo nie wpłynęło na moją opinie. Jest ona całkowicie  szczera.

Wróciłam!!

Wróciłam!!
Byłam tydzień we Władysławowie i potem na festiwalu Gdańsk Dźwiga Muzę.
Niestety pogode mieliśmy średnią, a wyjazd mimo że fajny strasznie męczący. Szczególnie noc na dworcu w Gdańsku nie była przyjemna...
Wczoraj spałam cały dzień a ciągle jestem jakaś taka zmęczona... :)

Idę teraz się rozpakowywać i umyć włoski.
Biedne ucierpiały pewnie, bo nie nakładałam na nie choćby odżywki.. 

Jak już sie ogarnę to zasypię was postami obiecuję!

A teraz parę fotek..  żebyście miały co oglądać czekając na post. :D
UWAGA bo nie nosiłam makijażu przez cały wyjazd- nie było czasu się malować!













Pozdrawiam.
MUDI



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Get this commentators widget